Archiwum tagów dla: postkomunizm

Rowiński: Rok 1989 – rewolucja, ale jaka. Na marginesie autobiografii Marcina Króla “Nieco z boku. Autobiografia (nie)polityczna”

Kiedy w 2008 roku ukazała się autobiograficzna książka profesora Marcina Króla ["Nieco z boku. Autobiografia (nie)polityczna"], niewątpliwie jednego z dwóch najważniejszych moich akademickich nauczycieli (co nie znaczy, że mistrza), dopytywałem znajomych czy warto ją przeczytać. Dlaczego dopytywałem zamiast po prostu wziąć się do rzeczy? Zniechęcał mnie do tego wyimek, który znalazł się w książce jako [...]

Rowiński: Utracona metafizyka PiS-u

Przywrócenie względnej stabilności “metafizycznej” nie może się odbyć już tylko na poziomie deklaracji – potrzebne są konkretne działania (w ramach możliwości jakie daje bycie opozycją parlamentarną) chrystianizujące i dekomunizujące. Gdy tymczasem PiS dokonuje samomarginalizacji.

Rowiński: Do diaska z postkomunizmem!

Postkomunizm jest pojęciem “słabym”, ale słabym nie dlatego, że nie opisuje dobrze tego co ma opisać. Opisuje dość dobrze, ale jednak pod wieloma względami niewystarczająco. Wystarczyła pewna zbieżność interesów różnych ugrupowań politycznych i ani się obejrzymy, a mentalność społeczna odeśle je do lamusa. Jeszcze trochę, a będziemy na nie patrzeć jak na wyrażenie ze sztambucha, niedzisiejsze, jakieś wstydliwe.

Rowiński: Antykomunizm, postkomunizm, neokomunizm

Co jest zatem obecną ideologią prezesa PiS-u, jeśli zaprzeczył on poglądom, które wydawały się dla niego najważniejsze?

Rowiński: W drugiej turze: Napieralski!

Jednak nawet intencje stanowczej postawy na arenie europejskiej, choćby w stosunkach z Rosją, nie wystarczą wobec słabości wewnętrznej i braku argumentów, z których najważniejszym powinno być uporządkowane na maksymalnie wielu płaszczyznach państwo (od etyki po struktury). Wypadek tupolewa pod Smoleńskiem był pewnego rodzaju nauczką i niemal metaforą naszej polityki, która, nomen omen, rozbija się o to państwo – trudno coś innego powiedzieć – upadłe.

Milcarek: Gra z komunizmem zawsze kończy sie źle

Szkoda, że wyborcy popierający Marka Jurka, których jest więcej, niż wskazywałby obecny wynik, nie zdecydowali się zagłosować zgodnie z przekonaniami, tylko za jednościowym kandydatem. Dali się skusić pokrętnej argumentacji, że trzeba go poprzeć. Momentem pozytywnym jest to, że w demokracji liczy się stworzenie możliwości wyboru i konsekwencja. Dziękuję Markowi Jurkowi za udział w wyborach w tak trudnej sytuacji i życzę mu powodzenia w przyszłości.

Login