Przyglądam się z zainteresowaniem dyskusjom na temat „naturalnego planowania rodziny” (NPR). Jego przekonani zwolennicy mówią, że jest ono czymś zasadniczo różnym od antykoncepcji, potępionej przez Kościół. Mają rację, gdyż każde użycie antykoncepcji rodzi jakieś zło. Czy to jednak znaczy, że każde używanie NPR rodzi dobro? Nie. Chociaż antykoncepcja jest faktycznie „czymś wewnętrznie złym”, nie znaczy [...]
Archiwum tagów dla: NPR
Małgorzata Wałejko: Czy wiara wyklucza NPR?
Kinga Wenklar w swoim tekście „NPR zawsze OK?” uznaje, iż katolickie małżeństwo nie powinno kierować się nawet naturalnymi metodami planowania potomstwa, chyba, że żyje w ubóstwie lub dotykają je choroby, co zagraża życiu istniejącej rodziny. W ten sposób należy poddać się woli Boga, który obdarowuje dziećmi jak sam chce. Rodzina katolicka powinna być zatem rodziną wielodzietną.
Autorka uważa, iż taka jest wykładnia nauki Kościoła.
Przyzwyczailiśmy się przekonywać do metod naturalnych, argumentując m.in. ich skutecznością, zwolenników antykoncepcji. Obrona NPR przed radykalnymi katolikami, gdzie kością niezgody okazuje się właśnie skuteczność tych metod, to ciekawa odmiana.
Katarzyna i Mariusz Marcinkowscy: Płodność i rozum – dary Boże
Nie zgadzamy się na publiczne oczernianie nas poprzez niesłuszne i niekulturalne ocenianie naszych wyborów i postępowania przez osobę, która nawet nas nie zna. Dlatego odcinając się od „przytyków personalnych”, chcemy w sposób merytoryczny odnieść się do zarzutów postawionych przez Kingę Wenklar w tekście „NPR zawsze ok?” na stronie internetowej „Christianitas”, gdzie ustosunkowała się do tekstu z małopolskiej edycji „Niedzieli” (39/2010)
Milcarek:Odwaga życia i potęga planowania
A więc dwie, bardzo różne sytuacje. Czy nie ma w nich nic wspólnego? Uważam, że tak, całkiem sporo: chodzi o odwagę życia. Nie zamierzam się wdawać ani w generalne krytyki jakichś małżonków wahających się czy „stać ich” na drugie lub trzecie dziecko – ani jakiegoś księdza zastanawiającego się na co mu potrzebne kłopoty z tą „inną Mszą”. Raczej skłaniam się pod wpływem tych sytuacji do uwagi – że stajemy dzisiaj coraz częściej wobec sporów nie o tę czy inną decyzję, lecz o jedną z zasadniczych spraw: o odwagę życia. I o lęk przed życiem równocześnie realnym i nieplanowanym. Pytanie o nieplanowaną ciążę i o nie dość planowaną Mszę wiążą się gdzieś u źródła.
Tomasz Dekert: Bóg, rodzina, państwo czyli manifest fideizmu
Nie ma oczywiście żadnej sprzeczności pomiędzy ufnością Boga, a liczeniem na pomoc wspólnoty. To ona właśnie powinna być otwartym narzędziem Jego pomocy. A nie jest, albo jest o wiele za rzadko. Bóg da sobie radę i bez wspólnoty, ale my tracimy szansę: “Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16).
Katarzyna i Mariusz Marcinkowscy: W sprawie tekstu „NPR zawsze ok?”
Z powodu licznych komentarzy ukazujących się w Internecie chcielibyśmy sprostować pewne niejasności wynikające z parafrazy naszych słów zamieszczonych w artykule, który ukazał się w edycji małopolskiej „Niedzieli” (nr 39/2010), a które wyrwane z kontekstu mogą uwłaczać wielodzietności. Chcielibyśmy również zasygnalizować, że w najbliższym czasie na łamach „Niedzieli” ukaże się nasza polemika do tekstu pani Kingi Wenkler, pt. „NPR zawsze ok?” zamieszczonym na stronie internetowej pisma „Christianitas”.
Kinga Wenklar: NPR zawsze OK?
Nie tak dawno świętowaliśmy 40-lecie ukazania się encykliki Humanae Vitae. W kontekście debaty nad powołaniem małżonków katolickich dokument ten usankcjonował NPR (naturalne planowanie rodziny) jako jedyną dopuszczalną metodę kontrolowania płodności w małżeństwie. Paweł VI, kierując się zrozumieniem dla małżeństw będących w wyjątkowo trudnej sytuacji zdrowotnej czy materialnej, udziela małżonkom swoistej „dyspensy” od sakramentalnego zobowiązania, że [...]
Tryburcy: Buntownicy, obserwatorzy, Magisterium
Problem antykoncepcji stał się jedynie elementem szerszego sporu teologów
z Magisterium. W tej chwili sytuacja jest patowa — obie strony nie widzą
możlwościi porozumienia. Czy to znaczy, że małżonkowie skazani są na samotne zmagania z etycznymi dylematami?





