Archiwum kategorii: Liturgia

Deus, in adiutorium. Modlimy się z mnichami

Nowy projekt “Christianitas”

Codziennie modlimy się Psalmami, tak jak polecił szukającym Boga święty Benedykt. Żeby było łatwiej iść w tej drodze, włączamy sobie w internecie transmisję audio modlitwy chórowej benedyktynów z Le Barroux (Francja): oficjum po łacinie, chorałowe, z Benedyktowym układem Psalmów i tradycyjnym kalendarzem:
http://www.barroux.org/fr/liturgie/ecoutez-nos-offices.html

Na naszej stronie będziemy przypominali o porach modlitwy (Pryma: 7,45 lub 8; Seksta: 12,15; NIESZPORY: 17,30; KOMPLETA: 19,45). Ponadto codzienny odcinek z Reguły…

Więcej na blogu Deus, in adiutorium

a także na facebooku

Milcarek: Joseph Ratzinger i prymat liturgii

Poniższy artykuł ukazał się jako przemowa do pierwszego tomu nowej serii książkowej poświęconej liturgii.

Joseph Ratzinger, Sakrament i misterium. Teologia liturgii.

Wydawcą tomu jest Dominikański Ośrodek Liturgiczny i Wydawnictwo AA.

Patronat serii Christianitas i Liturgia.pl.

Gdy ponad sześć lat temu Joseph Ratzinger został wybrany na papieża, mówiono, że zaczyna się pontyfikat papieża-teologa. Co ciekawe i zastanawiające, niemal nikt nie zauważał już bardzo dobrze widocznego nurtu liturgicznej refleksji Kardynała, który stał się Papieżem. A przecież nurt ten jest obecny w większości książek Ratzingera, od Święta wiary (z 1981 r., lecz zbierającego teksty z końca lat 70.) aż do Ducha liturgii z 2000 lub wystąpień na Dniach Liturgicznych w Fontgombault w 2001, nie licząc znaczących fragmentów jego głośnych wywiadów-rzek czy wstępów do poświęconych liturgii prac innych autorów.

W sposobie, w jaki Ratzinger ujmuje kwestie liturgii, jest coś co być może tłumaczy nam ten fakt, że długo nie dostrzegano tego nurtu jego refleksji jako pierwszorzędnie ważnego: nie jest to refleksja zawodowego liturgisty, lecz liturgiczna analiza profesjonalnego teologa – a taka myśl w naszym świecie szufladkowanym „specjalnościami” może umknąć zarówno teologom, jak i liturgistom.

Organiczna więź lex credendi i lex orandi jest w pismach Ratzingera obserwowana przede wszystkim z perspektywy tej pierwszej. Nawet więc gdy od pryncypiów „istoty liturgii” przechodzi Ratzinger w pobliże „rubryk”, zawsze jest to punkt widzenia teologa. „Nie interesowały mnie problemy szczegółowe nauki liturgicznej – tłumaczył w 2008 już jako Benedykt XVI, we wstępie do Theologie der Liturgie, pierwszego tomu swych dzieł zebranych – ale zawsze problem zakotwiczenia liturgii w fundamentalnym akcie naszej wiary i, co za tym idzie, miejsce liturgii w całej naszej ludzkiej egzystencji”.

Trzeba jednak pamiętać, że Ratzinger jest daleki od patrzenia na liturgię jako na płaski ekran do wyświetlania pojęć teologicznych. Jest to raczej wielowymiarowe miejsce życia, w którym prawdy teologiczne rodzą się i są objawiane. Doświadczenie liturgii znajduje się w sercu doświadczenia religijnego tego chrześcijanina. „Liturgia Kościoła była dla mnie, od samego dzieciństwa, punktem centralnym mojego życia” – to jeszcze jedno zdanie Papieża z cytowanego wstępu. Więcej »

Milcarek: Chwalebnie i bez urazy (XII tydzień po Zesłaniu Ducha Świętego)

W kolekcie obecnego tygodnia, używanej co najmniej od czasów najstarszych sakramentarzy rzymskich (zachowanej także w Mszale Pawła VI dla 31. Niedzieli Zwykłej), Kościół modli się:

Omnipotens et misericors Deus, de cujus munere venit, ut tibi a fidelibus tuis digne et laudabiliter serviatur : tribue, quaesumus, nobis ; ut ad promissiones tuas sine offensione curramus. Per Dominum.

Co można przetłumaczyć:

Wszechmogący i miłosierny Boże, z którego daru pochodzi, gdy wierni Twoi służą Ci godnie i chwalebnie – prosimy, udziel nam, abyśmy biegli do Twoich obietnic bez uszczerbku. Przez Pana.

Modlitwa ta zawiera w sobie trudne do przeoczenia podobieństwo do kolekty z X Niedzieli po Pięćdziesiątnicy Wielkanocnej – przede wszystkim przez użycie zwrotu o „biegnięciu ku obietnicom”, ale także przez tak ścisłe połączenie, we wstępnym wezwaniu, wszechmocy i miłosierdzia (wiemy już, że to właśnie miłosierdzie jest najmocniejszym objawem wszechmocy). Więcej »

Rowiński: Stare czy tradycyjne. O pewnym głosie po festiwalu w Jarosławiu

Wspomnienia konkretnych osób, sławnych i zwykłych, dotyczące czasów reformy liturgicznej nie są specjalnie znane. Opinia tamtego czasu – pozytywna, czy negatywna jest przykryta licznymi analizami teologicznymi, a częściej jeszcze niż analizami, życzeniowym patrzeniem na rzeczywistość, dostrzeganiem owoców tam gdzie ich nie było lub herezji kiedy do niej nie doszło. Dlatego świadomość tego, że wielu wypowiadało się na ten temat jest dziś nieobecna, a sam fakt istnienia takich wypowiedzi zaskakuje. Tym bardziej może się ktoś zadziwić, że w obronie starej Mszy katolickiej stawali nie tylko wierzący, ale i niewierzący (choćby Agata Christie). Jednak najbardziej przejmujące stanowisko, drastyczne, ponieważ często zwyczajnie egzystencjalne, zajmowali konwertyci. Przemiany liturgiczne sprawiały, że czuli się oszukani. Ich świadomość z dużą wrażliwością rozpoznająca idiomy protestanckie i katolickie ułatwiała im stawianie określonych diagnoz – diagnoz, które z pewnością wielu oburzały. Nie byłoby zaskakujące, gdyby i dziś spotkały się z oburzeniem.

Do dwóch rozczarowanych konwertytów należeli z pewnością wybitni pisarze Evelyn Waugh (który nie dożył ostatecznego kształtu reformy) i Julien Green. Ten ostatni w taki oto sposób pisał o nowych obrzędach, które pierwszy raz zobaczył w telewizji:

To, co odkryłem, było dość prostym naśladownictwem nabożeństwa anglikańskiego, które było nam znane w dzieciństwie. Stary protestant, który drzemał we mnie w mojej katolickiej wierze, obudził się nagle wobec oczywistego i absurdalnego oszustwa, oferowanego przez ekran. Gdy ta dziwaczna ceremonia się skończyła, zapytałem moją siostrę: po co przeszliśmy na katolicyzm? (…) Uznaję autorytet papieża i myśl o opuszczeniu Kościoła naprawdę by mnie przeraziła. Jednak pozostaję wierny mojemu wyznaniu wiary z 1916 roku i nie odejdę od niego w ani jednej linijce.

Dla kogoś kto przeszedł trwającą kilka lat drogę odkrywania tradycyjnej liturgii rzymskiej takie słowa są bardzo bliskie. Czytanie ich budzi współczucie dla tego pokolenia, które traciło możliwość uczestniczenia we Mszy mającej swoją ciągłość z liturgią pierwszej połowy pierwszego tysiąclecia, a nawet z samymi początkami Kościoła. Trudno mi dziś wyobrazić sobie ból, którego musiałbym doświadczyć znajdując się dziś w ich sytuacji. W pewnej mierze wydaje się, że decyzje papieża Benedykta XVI otoczyły stary ryt ochronnym płaszczem i zabezpieczyły przed dewastacją jaka stała się udziałem liturgii w czasach schyłkowego prądu ruchu liturgicznego i w czasach reformy. Dziś Mszę tradycyjną odkrywają nie ci, którym pasują eksperymenty przy kulcie Bożym. Raczej nie grozi nam więc powtórzenie w innej formie pytania Greena: na cóż nam było odkrywać to bogactwo…  Oczywiście nie byłem protestantem, gdy poznałem Mszę klasyczną, ale wyszedłem ze świata zaburzonych pojęć, które z pewnością są konsekwencją kolejnych kryzysów nowożytności. Także protestanckiego. Więcej »

Milcarek: Perspektywy szersze niż najszersze (XI tydzień po Zesłaniu Ducha Świętego)

Kolekta przepisana na ten tydzień w tradycyjnym Mszale Rzymskim znana jest najstarszym źródłom naszego obrządku – została także zachowana przez reformę Pawła VI, dla 27. Niedzieli Zwykłej.Oracja ta brzmi w oryginale łacińskim następująco:

Omnipotens sempiterne Deus, qui abundantia pietatis tuae, et merita supplicum excedis et vota : effunde super nos misericordiam tuam ; ut dimittas quae conscientia metuit, et adjicias quod oratio non praesumit. Per Dominum.

Co można przetłumaczyć :

Wszechmogący wieczny Boże, który obfitością swej dobroci przewyższasz i zasługi, i pragnienia błagających : wylej na nas Twoje miłosierdzie – abyś odpuścił to, czego lęka się sumienie, i dodał to, czego modlitwa nie ośmiela się wyrazić. Przez Pana.

Modlitwa ta zaczyna się od jednej z najczęściej stosowanych w rycie rzymskim apostrof:Omnipotens sempiterne Deus. Błaganie nie jest miejscem, w którym próbuje się opisywać „istotę” Boga – dając Mu do zrozumienia, jak daleko już weszliśmy w głąb Jego Tajemnicy. W błaganiu przywołuje się czasami to, co bardzo łączy – a czasami, wręcz przeciwnie, to, co bardzo mocno odróżnia. Tym razem chodzi o to drugie: proszący człowiek lub błagający Kościół sięga po jedną z tych cech, które Tego Który Jest objawiają nam jako Świętego, czyli właśnie tak różnego od nas, od wszelkiego stworzenia. Nazywając Boga wszechmogącym i wiecznym, modlitwa przypomina równocześnie o ograniczonej sile stworzenia (wręcz o jego bez-sile) i o jego czasowości (wręcz o chwilowości). Wszechmoc i wieczność karmią nadzieję, czyli motyw każdej prośby, w tym modlitwy: prosimy Tego, który może wszystko – i to bez zmian, zawsze.Następująca po owym bardzo klasycznym wezwaniu „doktryna” naszej kolekty jest wyjęta z samego centrum chrześcijańskiego poznania Łaski. Więcej »

Milcarek: W sercu Wszechmocy (X tydzień po Zesłaniu Ducha Świętego)

Na dziesiąty tydzień po Zesłaniu Ducha Świętego tradycyjny Mszał Rzymski przewiduje kolektę w następującym brzmieniu:

Deus, qui omnipotentiam tuam parcendo maxime et miserando manifestas: multiplica super nos misericordiam tuam; ut ad tua promissa currentes, caelestium bonorum facias esse consortes. Per Dominum.

Co można przetłumaczyć:

Boże, który ukazujesz swoją wszechmoc najbardziej w przebaczeniu i zmiłowaniu, pomnażaj nad nami Twe miłosierdzie, abyś nas, biegnących ku Twoim obietnicom, uczynił uczestnikami dóbr niebieskich. Przez Pana.

Jest to modlitwa bardzo stara: zna ją Sakramentarz Gelazjański z 1. połowy VIII w., a także Sakramentarz z Gellone (VIII w.) i Sakramentarz Praski (VIII w.), a potem wiele innych źródeł średniowiecznych.

W Mszale Pawła VI kolekta ta znajduje się w modlitwach z 26. Niedzieli Zwykłej, nieco zmodyfikowana, gdyż prosi się w niej nie o pomnożenie miłosierdzia, lecz o „nieustanne zlewanie łaski”. Więcej »

Milcarek: Modlitwa, która ma zmienić proszącego

W dziewiątym tygodniu po Zesłaniu Ducha Świętego Kościół modli się, w starszej formie rytu rzymskiego, słowami starożytnej kolekty:

Pateant aures misericordiae tuae, Domine, precibus supplicantium : et, ut petentibus desiderata concedas, fac eos, quae tibi sunt placita, postulare. Per Dominum.

Co można by przełożyć:

Niech się otworzą uszy miłosierdzia Twego, Panie, na modlitwy błagających; a żebyś udzielił proszącym tego, czego pragną, uczyń, aby prosili o to, co się Tobie podoba. Przez Pana.

Jest to modlitwa, która w tradycyjnym Mszale Rzymskim występuje dwukrotnie: nie tylko, jako kolekta, w IX Niedzielę po Pięćdziesiątnicy, ale i – jako modlitwa „nad ludem” w środę po IV Niedzieli Wielkopostnej. Jej geneza jest odległa: występuje już w rzymskim Sakramentarzu Gelazjańskim z pierwszej połowy VIII wieku (nawet wcześniej – w trochę zmienionej wersji w Sakramentarzu Leoniańskim z drugiej połowy VI w.), a potem znajdujemy ją w źródłach frankijskich i germańskich, ale także w rzymskich sakramentarzach czy mszałach z XI-XII wieku – a w końcu i w „mszale Kurii” z XIV, w mediolańskiej editio princeps z 1474 oraz w pierwszej edycji Mszału Rzymskiego św. Piusa V z 1570. Więcej »

Dekert: Universae Ecclesiae albo o sensie Summorum Pontificum

W piątek, 13 maja br. Papieska Komisja Ecclesia Dei opublikowała dokument Universae Ecclesiae, instrukcję o stosowaniu motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI. Chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami na temat samego dokumentu, jego polskiej recepcji, a także natury bardziej ogólnej, o znaczeniu motu proprio dla Kościoła. Wydaje mi się bowiem, że, przynajmniej jak na ten moment, medialny kształt przekazu dotyczący tych posunięć Papieża zdominowany jest przez interpretacje mniej lub bardziej świadomie wykoślawiające intencje tego ostatniego.

Z roboczym przekładem tekstu Universae Ecclesiae (dalej: UE) można zapoznać się na stronie „Christianitas”.

Więcej »

Milcarek: Dlaczego Msza “trydencka”?

Otrzymaliśmy niedawno, w sam dzień Matki Bożej Fatimskiej, instrukcję Stolicy Apostolskiej Universae Ecclesiae – o tym, jak rozumieć możliwość używania w Kościele dawnej liturgii łacińskiej.

W tym ważnym dokumencie znajduje się dość prosta i naturalna odpowiedź na pytanie, czemu Papież chce zachowania dawniejszych, przedsoborowych form liturgicznych: „ze względu na ich czcigodność i starożytność” (n. 6). Na tym polega racja najważniejsza i obiektywna: w świecie, w którym także nasza pobożność naznaczona jest zbyt często prowizorką i przejściowością, Ojciec Święty chce pewnego trwałego jakby semafora – a jest nim długa tradycja liturgiczna, „która ma być zachowana z należnym jej honorem” (n. 6). Obala to pogląd, że chodzi tylko o ustępstwa wobec lefebvrystów.

Tym bardziej należałoby się dokładnie zapoznać z intencjami Benedykta XVI – żeby choćby przez niewiedzę nie przeciwstawiać się im. W instrukcji przypomniano, że celem Papieża jest najpierw „ofiarowanie wszystkim wiernym liturgii rzymskiej w starszej formie, jako skarbu do najstaranniejszego zachowania”; po drugie – „zagwarantowanie i realne zapewnienie używania” tej formy liturgii wszystkim, którzy tego pragną; po trzecie – „sprzyjanie pojednaniu wewnątrz Kościoła”.

Są to bardzo ważne słowa. Kolejność tych punktów nie jest oczywiście przypadkowa, a każdy z nich mówi o trochę innych owocach. Więcej »

Nowy ruch liturgiczny dopiero przed nami. Rozmowa z ks. Maciejem Zacharą MIC

Mszał z 1962 r. to nie jest skansen, zamrażarka czy getto, ale wyraz żywej tradycji Kościoła, otwartej na uprawniony rozwój – mówi w rozmowie z Tomaszem Rowińskim ks. Maciej Zachara MIC. Wywiad został opublikowany na portalu fronda.pl

Jaki jest sens nowego dokumentu poświęconemu obecności dawnej liturgii w życiu Kościoła? Czy nie mamy tu do czynienia tylko z powtórzeniem treści Summorum pontificum?

Istotnie, instrukcja Universae Ecclesiae jest w znacznej mierze powtórzeniem i przypomnieniem Summorum Pontificum, co niektórzy przyjęli z rozczarowaniem. Jeszcze w dniu jej ogłoszenia rozmawiałem z jednym moim znajomym ze środowiska „trydenckiego”. Powiedział mi, że z jego punktu widzenia instrukcja ta nie ma większego znaczenia praktycznego i spokojnie mogłoby jej nie być. W ubiegłych miesiącach mieliśmy różne wzajemnie sprzeczne pogłoski co do kształtu przygotowywanej instrukcji. Według jednych pogłosek dokument miał znacznie zawężać zakres stosowania usus antiquior [dawnej praktyki], według innych wręcz przeciwnie, znacznie go rozszerzać. Jedno i drugie się nie sprawdziło. Myślę że dla sprawy obecności dawnej liturgii we współczesnym Kościele nawet sam fakt autorytatywnego przypomnienia i potwierdzenia Summorum Pontificum ma znaczenie. Trudniej wyciszać temat lub udawać, że on nie istnieje. Niektóre progresywne środowiska przyjęły tę instrukcję z rezerwą lub wręcz ze złością. Ale byłoby jednak przesadą sprowadzać instrukcję do zwykłego powtórzenia motu proprio sprzed czterech lat. Ona zawiera jednak pewne doprecyzowania nie pozbawione znaczenia. Więcej »

Karpowicz-Zbińkowska: Lamentacje Jeremiaszowe

Księga Lamentacji, to, podobnie jak większość ksiąg Starego Testamentu, tekst anonimowego autora, jednak tradycyjnie przypisuje się jej autorstwo prorokowi Jeremiaszowi, stąd popularna nazwa “Lamentacje Jeremiaszowe”. Jeremiasz był bowiem tym prorokiem, który najgłośniej wzywał Izrael do nawrócenia i przepowiadał upadek Jerozolimy jeśli Izrael się nie nawróci. Upadek ten faktycznie wkrótce potem nastąpił, Nabuchodonozor w roku 586 przed Chrystusem wkroczył do miasta i zrównał ją z ziemią, a tych, którzy przeżyli pognał do niewoli babilońskiej.

Z historycznego punktu widzenia nie wiemy czy Jeremiasz dożył, a tym bardziej czy przeżył zburzenie Jerozolimy, nie mamy na ten temat żadnych danych, jednak tradycja ukazuje go  właśnie tak: z głową posypaną popiołem na znak żałoby, opłakującego Jeruzalem i jej dzieci.

Liturgia Kościoła katolickiego tę sugestywna wizję zagłady Jerozolimy odnosi do mizerii umęczonego Ciała Pańskiego w czasie Triduum Paschalnego, na wzór samego Pana Jezusa, który porównywał swoje Ciało do świątyni: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19). Więcej »

Kard. Piacenza: Godnie sprawować misterium Chrystusa

Przedstawiamy fragment nowej książki kard. Mauro Piacenzy, prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa Stolicy Apostolskiej. Książka, której patronuje Christianitas, nosi tytuł “Chystus tożamością kapłana”. Ukaże się niebawem nakładem krakowskiego wydawnictwa św. Stanisława.

“Posługa, którą Pan nasz Jezus Chrystus powierzył nam za pośrednictwem swego Kościoła, odnajduje swój szczególny i niezastąpiony cel uświęcania wiernych – Munus Sanctificandi. Dokonuje się to w sprawowaniu „Tajemnic Chrystusa”, które – także pod   względem egzystencjalnym – angażują i powinny angażować, a niemalże „zupełnie wypalać” najlepszą energię apostolatu.Właśnie owo „celebrowanie”, do którego się zobowiązaliśmy, to nic „innego” jak aktywny apostolat i misja: Dzieło Boże dokonuje się właśnie poprzez uświęcenie Jego    ludu.„Dzieje się” to w sprawowaniu Jego Tajemnic, stykających się z wolnością stworzoną. Nazbyt często niesłusznie zaniedbywano prawdę powiadamiającą, że właśnie przez sprawowanie Tajemnic nieustannie dokonuje się Zbawienie, będące dziełem Chrystusa Pana. Kościół wymaga od swych szafarzy, by sprawowali święte tajemnice „pobożnie i wiernie”. Te dwa przymiotniki oznaczają pewną wewnętrzną i zewnętrzną postawę celebracji. Pietas – pobożność, szlachetne ludzkie uczucie, dalekie od pustej dewocji, natychmiast przywodzi na myśl wzniosłe poczucie szlachetności i religijności, wdzięczności i szacunku wobec sacrum, co powinno charakteryzować pracę związaną z zadaniem uświęcania wiernych. Pobożność i szczere oddanie – devotio, czyli ofiarowanie swego życia, jako votum, to typowe uczucia kogoś, kto jest prawdziwie rozmiłowany w Panu Bogu i traktuje „Jego sprawy” z takim szacunkiem i czułością do Umiłowanego, jakie serce podpowiada bez żadnego wysiłku i w sposób zupełnie naturalny! Więcej »

Login