Milcarek: O Pokój Boży

, 12.08.2010, 11:18.

Trwało to zbyt długo – tyle można powiedzieć na pewno o stanie niepewności co do upamiętnienia – równoczesnego – ofiar katastrofy smoleńskiej i wielkiego narodowego czuwania przed Pałacem Prezydenckim. Niepotrzebna deklaracja prezydenta-elekta, niepotrzebne deklamacje lidera opozycji, pomieszanie sakralnej i pamiątkowej funkcji drewnianego krzyża, niezdecydowanie i niejasności w realizowaniu podpisanego porozumienia, w końcu chaos wśród “obrońców krzyża” i tolerancja względem antyklerykalnego chuligaństwa – nic z tych rzeczy nie powinno się wydarzyć.

Ale nic to! Nadstawienie drugiego policzka polega teraz na przyjęciu z dobrą wiarą ostatniego gestu: na ścianie Pałacu wmurowano, w trybie pilnym, tablicę pamiątkową – właśnie taką, na którą czekaliśmy.  Tablicę z krzyżem, z odniesieniem do katastrofy, do śp. Pana Prezydenta Kaczyńskiego, śp. Prezydenta Kaczorowskiego i pozostałych ofiar, do zgromadzenia się pod krzyżem Polaków “zjednoczonych bólem i troską o losy państwa”.

Warszawa jest pełna tablic z krzyżami i informacją o śmierci dziesiątków lub setek poległych – ta obecna tablica wchodzi w ich godne towarzystwo, najnowsze świadectwo naszych trudnych dziejów. Nigdy nie przyszło nam do głowy mierzyć godności pamięci powstańców wystawnością ich tablic na placach i rogach ulic, eskalowaniem coraz bardziej monumentalnych oczekiwań. Naszą pamięć wyrażaliśmy nie skalą konfliktów, lecz potrzebą  modlitwy, zapalaniem świeczek, wystawianiem honorowych wart.

I niech to będzie finał tych wydarzeń ostatnich dni, w których doprawdy trudno wskazać “tych, którzy są bez grzechu”. Zamknijmy ten etap, przynajmniej przez najbliższe dni wstrzymajmy się z wystawianiem sobie rachunków – wiele z nich wystawiono ostatnio, a na pewno za jakiś czas konieczne będą spokojniejsze analizy wszystkich faktów - pocieszających, groźnych, budujących, niepokojących. Ale teraz – Pax!

Krzyż – ten sam, który ustawili harcerze w środku tłumów, i ten sam, który figuruje na wmurowanej właśnie tablicy – znajduje się w sercu naszej wiary. Prowadzi nas do Ofiary, przy której sprawowaniu kapłani modlą się nie o wojnę, lecz o pokój: “Prosimy Cię przeto, Panie, abyś łaskawie przyjął tę ofiarę od nas sług Twoich, jak również od całego ludu Twego, a dni nasze raczył pokojem Swym napełnić…” (Kanon rzymski).

Krzyż – Chrystusowy, Ofiara – miłości, pokój – Boży. Pozostańmy przy tych połączeniach, nie dając ich naruszyć czysto ludzkim namiętnościom ”zwierząt politycznych”.

  • Print
  • email
  • Google Bookmarks
  • Diigo
  • Twitter
  • Facebook

3 komentarzy

  • Krzysztof mówi:

    Na prawdę czekał Pan na taką tablicę? Z taką inskrypcją? Zamontowaną tak pospiesznie i ukradkiem? Odsłoniętą w takich okolicznościach? bez powiadomienia najbliższych ofiar?

  • nelka mówi:

    Pokój, a może tzw. “Święty Spokój”? Subtelna granica. A może nadchodzi kres fikcji – neutralnej światopoglądowo demokracji?
    Czy krzyż jest w tym przypadku instrumentalizowany? Może jest to prawda, a może pogląd ten to instrument walki z krzyżem i wiarą, która źle się czuje w kruchcie li tylko? Któż to wie…?

  • Marek mówi:

    Całkowicie zgadzam się z autorem, dojrzały i mądry materiał.

Trackbacks / Pingbacks

Skomentuj

Login