Mamy relację o rozmowach pilotów w ostatnich minutach przed katastrofą smoleńską:
“Trudno było cokolwiek zrozumieć, słychać było tylko krzyki” – powiedział “Faktowi” prokurator. “I wtedy usłyszałem wyraźne, przerażające okrzyki: Jezu, Jezu!. I było po wszystkim. I koniec, tyle. Tylko tyle…”
Nie była to wyprawa kółka ministranckiego. Ale w godzinę śmierci Najświętsze jest po prostu najświętsze.
Cytat z obrzędu “modlitw przy umierających”:
“W chwili ostatniej konania, niech chory wezwie po trzykroć Imienia Jezus”.





